blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(28)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Magic.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Pojezierze Drawskie

Dystans całkowity:707.26 km (w terenie 341.27 km; 48.25%)
Czas w ruchu:40:28
Średnia prędkość:17.48 km/h
Maksymalna prędkość:60.90 km/h
Suma podjazdów:5098 m
Maks. tętno maksymalne:185 (102 %)
Maks. tętno średnie:147 (81 %)
Suma kalorii:36062 kcal
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:44.20 km i 2h 31m
Więcej statystyk

Wreszcie poznałem Trygława

Niedziela, 23 lutego 2014 Kategoria 25 - 50, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Teren
Km: 39.46 Km teren: 23.50 Czas: 02:46 km/h: 14.26
Pr. maks.: 39.60 Temperatura: 8.0°C HRmax: 170170 ( 94%) HRavg 140( 77%)
Kalorie: 2734kcal Podjazdy: 248m Sprzęt: Rower taty Aktywność: Jazda na rowerze
Od czasu, kiedy jeszcze byłem w podstawówce intrygował mnie Trygław w Tychowie - największy głaz narzutowy w Polsce. Jak o nim usłyszałem, to chciałem go koniecznie odwiedzić - w końcu znajduje się niecałe 50 km od mojego domu rodzinnego... No i tak zeszło jakieś 30 lat gdy wreszcie pojawiła się okazja, żeby na spokojnie odwiedzić kolegę Trygława :-)
Załapałem transport samochodem w kierunku Białogardu, wysiadam w Moczyłkach, skąd kieruję się leśną drogą do Tychowa. Droga prowadzi początkowo ładnym sosnowym lasem. Jest luty, a już temperatury niemal wiosenne, w słońcu jest naprawdę fajnie.

Krzyż przydrożny za Moczyłkami
Krzyż przydrożny za Moczyłkami © Magic

Droga pozytywnie mnie zaskakuje - sucho, nie ma kałuż, tylko czasami, w lesie, "łatki" ze śniegu lub lodu, które bez problemu można ominąć. Co jakiś czas się zatrzymuję, a to przy krzyżu, a to przy jeziorku... Typowy turystyczno-rekreacyjno-fotograficzny przejazd.

Droga za Moczyłkami
Droga za Moczyłkami © Magic

Jezioro Dobrowieckie Wielkie
Jezioro Dobrowieckie Wielkie © Magic

Jadę dalej
Jadę dalej © Magic

Przy okazji jednego z przystanków zauważam pozostałości po ognisku ze spalonym pociętym pieńkiem z widoczną resztką wymalowanego na nim szlaku turystycznego. Nowego oznakowania w okolicy nie zauważyłem. Chyba leśnicy powinni cokolwiek wiedzieć o szlakach turystycznych... :-(

Tak tu dbają o szlaki turystyczne
Tak tu dbają o szlaki turystyczne © Magic

Rzeka Leśnica
Rzeka Leśnica © Magic

Przejeżdżając mostek na Leśnicy nie miałem jeszcze pojęcia, że niedaleko stąd był w czasach wojny o obóz jeniecki dla lotników alianckich... Doczytałem się tej ciekawostki dopiero po powrocie do domu. Szkoda, bo z wielką ciekawością bym podjechał obejrzeć, co dziś po nim zostało.
Kilka kilometrów dalej jestem już w Tychowie. Kieruję się prosto na cmentarz, gdzie urzęduje od wieków Trygław.

Na cmentarzu w Tychowie
Na cmentarzu w Tychowie © Magic

Na Trygławie znajduje się krzyż postawiony w XIX w. przez mieszkających tu wówczas Niemców.

Krzyż postawiony przez Niemców w 1874 r. na Trygławie
Krzyż postawiony przez Niemców w 1874 r. na Trygławie © Magic

Sam Trygław jest rzeczywiście imponujący choć nie wygląda mi on na niemal 4 m ponad powierzchnią ziemi... Wg Wikipedii wysokość Trygława to 7,8 m, z czego 4 m jest pod ziemią. Na moje oko miał nieco mniej, ale miarki ze sobą nie miałem :-)

Trygław w całej okazałości
Trygław w całej okazałości © Magic

Poniemieckie groby na cmentarzu w Tychowie
Poniemieckie groby na cmentarzu w Tychowie © Magic

Po dłuższym postoju na podziwianie i fotografowanie Trygława kieruję się drogą na Połczyn Zdr. Czasu zostało mi nie za dużo, a do przejechania jeszcze całkiem spory odcinek. Myślałem, żeby pojechać czerwonym szlakiem pieszym, ale zniechęciło mnie ryzyko błotnych przepraw, które mogły zdarzyć się w lesie. Zanim wyjechałem z Tychowa zatrzymałem się jeszcze na chwilkę przy tutejszym kościele - w słońcu wyglądał całkiem interesująco.

Średniowieczny kościół w Tychowie
Średniowieczny kościół w Tychowie © Magic

Niecałe 10 km za Tychowem odkrywam z zaskoczeniem, że tędy płynie Parsęta. Zawsze kojarzyła mi się ona z Kołobrzegiem i myślałem, że płynie gdzieś bardziej na zachód, a tymczasem płynie właśnie tędy. Z okazji tego niespodziewanego odkrycia muszę oczywiście zarządzić kolejny fotostop, żeby je odpowiednio uczcić! :-)

Parsęta - 100km do mety :-)
Parsęta - 100km do mety :-) © Magic

Rozlewiska Parsęty
Rozlewiska Parsęty © Magic

I Parsęta widziana z drugiej strony
I Parsęta widziana z drugiej strony © Magic

Nad Parsętą tracę tyle czasu, że wsiadam na rower z mocnym postanowieniem, że zdjęć już dziś, niestety, nie będzie - czas goni. Postanowienia udaje mi się dotrzymać jakieś 3 km - odpuszczam koło Rudna, gdzie widzę następującą panoramę:

Okolice Rudna
Okolice Rudna © Magic

Za Rudnem skręcam w las, żeby skrócić sobie drogę do Połczyna. Wiem, że tędy prowadzi wspomniany czerwony szlak i liczę, że szybciej dojadę na skróty. Początkowo trochę żałuję tej decyzji, bo momentami droga jest piaszczysta, ale rekompensują mi to piękne widoki doliny Dębnicy. Sama droga zdecydowanie poprawia się, gdy łączy się z drogą leśną z Ostrego Barda - dalej spory odcinek to "leśna autostrada", którą pędzę do Połczyna na spotkanie wozu technicznego. :-)


Spotkanie po latach

Sobota, 22 lutego 2014 Kategoria 25 - 50, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Teren
Km: 45.06 Km teren: 13.00 Czas: 03:00 km/h: 15.02
Pr. maks.: 33.90 Temperatura: 6.0°C HRmax: 173173 ( 96%) HRavg 140( 77%)
Kalorie: 3382kcal Podjazdy: 248m Sprzęt: Rower taty Aktywność: Jazda na rowerze
Korzystając z wiosennej zimy udało nam się wreszcie zorganizować mini-ustawkę z Pawłem. Pawła nie widziałem od... kilkunastu lat? Kurna, nawet nie pamiętam... No dawno to było bardzo... Nieważne... Ważne, że się zgadaliśmy dzięki wszechobecnym "portalom społecznościowym" i okazało się, że mamy wspólne zainteresowania - rowery :-) Tak sobie więc podsyłaliśmy jakieś informacje od czasu do czasu aż wreszcie udało nam się zgrać na wspólną jazdę. A że Paweł mieszka w Bornem Sulinowie, to przy okazji wjechaliśmy na bardzo ciekawy historycznie teren.
Wycieczkę zaczęliśmy od podziwiania mapnika własnej roboty -  muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem myśli technicznej - całość kosztowała kilkanaście złotych, a działa dużo lepiej od wielu profesjonalnych i nietanich konstrukcji komercyjnych.

Mapnik made in Borne :-)
Mapnik made in Borne :-) © Magic

Po dokładnym zapoznaniu z konstrukcją mapnika pojechaliśmy dalej leśnymi drogami w kierunku Kłomina - dawnej bazy Armii Radzieckiej, przez długi czas całkowicie opuszczonej, a teraz powoli odżywającej.

Droga koło Bornego Sulinowa
Droga koło Bornego Sulinowa © Magic

Zanim dojechaliśmy do Kłomina, udało nam się zatrzymać jeszcze przy rezerwacie przyrody Diabelskie Pustacie, który słynie m.in. z chyba największych w Polsce wrzosowisk (niestety teraz nie kwitną :-) ).

Rezerwat przyrody Diabelskie Pustacie
Rezerwat przyrody Diabelskie Pustacie © Magic

Chwilę później nasza droga skrzyżowała się ze szlakiem stadka jeleni, które przebiegło tuż przed nami. Spotkanie to tak na nas podziałało, że aż się po raz kolejny zatrzymaliśmy i przy tej okazji zauważyliśmy duże stada ptaków przelatujące nad nami - była ogromna ilość kaczek lub gęsi i mniejsze stadko żurawi. Wyraźnie widać, że wiosna idzie!

Ślady jeleni, które przebiegły tuż przed nami
Ślady jeleni, które przebiegły tuż przed nami © Magic

Wiosna przybywa jak nic!
Wiosna przybywa jak nic! © Magic

Po tych przyrodniczych przystankach pojechaliśmy już bez dodatkowych postojów do Kłomina. Nie spieszyliśmy się za bardzo, bo tematów do rozmowy było mnóstwo.
Samo Kłomino zaskakuje już na wjeździe, a całość robi wrażenie... Byłby tu niezły plener filmowy.

W Kłominie dbają o bezpieczeństwo jak nigdzie ;-)
W Kłominie dbają o bezpieczeństwo jak nigdzie ;-) © Magic

Kłomino - opuszczone bloki
Kłomino - opuszczone bloki © Magic

Ja w Kłominie
Ja w Kłominie © Magic

Z Kłomina skierowaliśmy się do Nadarzyc. Jeszcze przed Nadarzycami przy drodze stały pomniki upamiętniające tutejszy niemiecki obóz jeniecki z czasów II Wojny Światowej. Nawet nie wiedziałem, że i tu był obóz. Więziony tu był m.in. Henryk Sucharski. Człowiek się uczy całe życie ;-)

Pomniki upamiętniające obóz jeniecki Oflag II D Gross-Born
Pomniki upamiętniające obóz jeniecki Oflag II D Gross-Born © Magic

Jadąc z Nadarzyc na północ droga prowadzi tuż obok Zalewów Nadarzyckich na rzece Piławie. Kilka lat temu miałem okazję spłynąć Piławą (z Bornego Sulinowa zresztą) i pamiętam, że zarówno rzeka jak i zalewy są bardzo malownicze. Mimo, że jest zima i tak robią one bardzo sympatyczne wrażenie.
No a my z Pawłem przy tej okazji zdążyliśmy omówić kilka kolejnych ważnych tematów :-)

Zalewy Nadarzyckie na rzece Piławie
Zalewy Nadarzyckie na rzece Piławie © Magic

Z Pawłem nad Zalewami
Z Pawłem nad Zalewami © Magic

Na koniec udaliśmy się w kierunku Łubowa, gdzie miałem wcześniej umówione spotkanie z "wozem technicznym" :-)


Dzik jest dziki, dzik jest zły...

Sobota, 28 grudnia 2013 Kategoria 50 - 100, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Teren, Złocieniec
Km: 60.66 Km teren: 25.00 Czas: 03:52 km/h: 15.69
Pr. maks.: 36.80 Temperatura: 5.0°C HRmax: 167167 ( 92%) HRavg 139( 77%)
Kalorie: 3875kcal Podjazdy: 414m Sprzęt: Rower taty Aktywność: Jazda na rowerze

Grudniowy przejazd dla lepszego rozruszania.

Jadę w kierunku leśnej drogi pożarowej zbudowanej specjalnie dla leśników a poprowadzonej środkiem dużego lasu w okolicach Złocieńca. Po przejechaniu przez Bobrowo docieram do drogi i chwilę później widzę drogę po horyzont :-)

Droga w środku lasu - po horyzont
Droga w środku lasu - po horyzont © Magic

Chwilowe przebłyski słońca
Chwilowe przebłyski słońca © Magic

Przejeżdżam cały asfaltowy odcinek - ma w sumie aż 12 km. Nie jest może zbyt równy, ale jedzie się non-stop ciekawymi leśnymi ostępami. Podoba mi się tu bardziej niż na ścieżce do Połczyna.

Przed samym końcem odcinka zaliczam jeszcze spotkanie z dzikiem, który na mój widok próbuje uciec biegnąc przede mną lasem obok ścieżki aż do momentu, gdy natyka się na ogrodzenie szkółki leśnej - tu zalicza mocne odbicie od siatki. Próbuje biec dalej wzdłuż ogrodzenia, odbija się jeszcze o nie dwa razy i dopiero wtedy dochodzi do wniosku, że musi zmienić kierunek.

Chwilę później jestem już na drodze do Sośnicy. Tu zaskakują mnie słupy energetyczne jakich w Polsce jeszcze nie widziałem i zaciekawia wieża widoczna na horyzoncie.

Przed Sośnicą - wieża leśników w oddali
Przed Sośnicą - wieża leśników w oddali © Magic

Podjeżdżam do tej wieży i "zwiedzam" jej otoczenie. Niestety dziś wejść na nią nie można.

Ksawery czy inny chuligan tu był? :-)
Ksawery czy inny chuligan tu był? :-) © Magic

Leśna wieża obserwacyjna w Sośnicy
Leśna wieża obserwacyjna w Sośnicy © Magic

Po odwiedzinach u wieży kieruję się z Sośnicy niebieskim szlakiem pieszym w kierunku Wierzchowa i później Lubieszewa. Szlak ten poprowadzony jest ciekawie, a co najważniejsze w większości bezproblemowo przejezdny. Początkowo jedzie się wzdłuż dawno nie używanej linii kolejowej (z małą przerwą wyciętą zapewne przez złomiarzy), a później skręca w las i tak kluczy w lesie aż do Wierzchowa. Na tym odcinku spotkałem gościa, który niósł okazałe poroże - chyba znalazł dziś w lesie... Wyglądało imponująco.

Ktoś zabrał kawałek
Ktoś zabrał kawałek © Magic

Od Wierzchowa szlak prowadzi parę kilometrów drogą asfaltową - tu mi dokucza bardzo chłodny wiatr z pd-wschodu. Cieszę się więc gdy wreszcie szlak skręca w las. Szybko przestaję się cieszyć, bo droga w tym miejscu przez około kilometr jest bardzo przeryta przez dziki i jazda tu jest walką z kupkami piachu i darni. Na szczęście nie jest to długi odcinek. Dalej jedzie się już wygodnie szeroką i bardzo dobrze utrzymaną leśną drogą aż do asfaltu, który zaczyna się ok. 2-3 km przed Lubieszewem.

Panorama Lubia
Panorama Lubia © Magic

Z Lubieszewa znów asfaltem jadę do Kańska i później już najkrótszą drogą przez las do domu. Nie myślałem, że wykręcę dziś tyle km.

Ostatnie westchnienia jesieni na Pojezierzu Drawskim

Niedziela, 15 grudnia 2013 Kategoria 25 - 50, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Teren, Złocieniec
Km: 47.96 Km teren: 20.00 Czas: 03:00 km/h: 15.99
Pr. maks.: 40.60 Temperatura: 3.0°C HRmax: 170170 ( 94%) HRavg 144( 80%)
Kalorie: 2847kcal Podjazdy: 353m Sprzęt: Rower taty Aktywność: Jazda na rowerze
Korzystam z ostatnich szans na pojeżdżenie w terenie.
Tym razem wybieram trasę, którą nigdy wcześniej nie jechałem - do Suliszewa, a potem niebieskim drawskim szlakiem rowerowym. Wbrew prognozom przed Dalewem wychodzi na chwilkę słońce - robi się całkiem przyjemnie.
Drawa w Dalewie © Magic

Pole biwakowe w Dalewie © Magic

Z Dalewa kieruję się na Przytoń. Leśny odcinek jest bardzo przyjemny, jedynie czasami pojawiają się większe kałuże, ale można je bez problemu przejechać.
Pogoda jest coraz gorsza, w Dołgiem robi się tak wilgotno i zimno, że decyduję się skrócić planowany odcinek - pojadę przez Ostrowice wokół Siecina.
Dołgie - gospodarstwo © Magic

Borne © Magic

Kościół w Bornem © Magic

Na rowerze jest całkiem ciepło aż do Chlebowa - tu zaczyna padać deszcz i od tego momentu marzę już tylko o ciepłej herbatce...
/1419631

Na rybkę do Lubieszewa (reanimacja)

Sobota, 3 sierpnia 2013 Kategoria 25 - 50, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Spręż :-), Złocieniec
Km: 35.40 Km teren: 5.00 Czas: 01:37 km/h: 21.90
Pr. maks.: 53.20 Temperatura: 23.0°C HRmax: 170170 ( 94%) HRavg 141( 78%)
Kalorie: 1631kcal Podjazdy: 292m Sprzęt: Tranquill Aktywność: Jazda na rowerze
Wybieramy się z rodzicami na rybkę do Lubieszewa. Ja jadę rowerem reszta dojeżdża samochodem. Wszystko zapowiada się bardzo sympatycznie do momentu, gdy przy stoliku obok traci przytomność mała dziewczynka... Zaczyna się ratowanie dziecka - wszyscy przerażeni, lekarza nie ma na miejscu, jest naprawdę krytycznie - nie wiadomo czy zadławienie, czy udar słoneczny, czy jeszcze coś innego... Pogotowie przyjeżdża po ok. 10 minutach, lekarz daje zastrzyk i od razu lepiej. Nie wiem jak się skończyło, ale dziewczynkę zabrali do szpitala już świadomą. Później się dowiedziałem, że już rano miała gorączkę a cały dzień spędziła na dworze przy niezłym upale... Ech, rodzice...
Po zjedzeniu rybki chcę wrócić szlakiem do Złocieńca, ale oznakowanie jest takie, że szybko go gubię. Chwilę później słyszę pierwsze odgłosy zbliżającej się burzy i decyduję się szybko dojechać do asfaltu, żeby jak najprędzej być w domu. Dojeżdżam akurat na początku deszczu.
Dzień był bardzo burzliwy...
/1419631
/1419631

Nad Siecino i z powrotem

Piątek, 2 sierpnia 2013 Kategoria 25 - 50, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Teren, Złocieniec
Km: 38.10 Km teren: 17.00 Czas: 01:46 km/h: 21.57
Pr. maks.: 45.30 Temperatura: 25.0°C HRmax: 168168 ( 93%) HRavg 137( 76%)
Kalorie: 1571kcal Podjazdy: 258m Sprzęt: Tranquill Aktywność: Jazda na rowerze
Ponownie jedziemy nad jezioro korzystać z czystej i ciepłej wody. Przy takich upałach szkoda byłoby zmarnować okazję.
Wracam bardzo naokoło przez Siemczyno i później wcześniej nigdy nie jechaną leśną drogą. Fajny nowy odcinek.
Gęsia Łączka nad Siecinem © Magic

Plaża nad Krosinem © Magic

/1419631
/1419631

Dookoła Siecina

Czwartek, 1 sierpnia 2013 Kategoria 25 - 50, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Złocieniec
Km: 40.70 Km teren: 11.00 Czas: 02:06 km/h: 19.38
Pr. maks.: 46.60 Temperatura: 26.0°C HRmax: 161161 ( 89%) HRavg 122( 67%)
Kalorie: 1583kcal Podjazdy: 211m Sprzęt: Tranquill Aktywność: Jazda na rowerze
Jedziemy z Beatą nad jeziorko. Pogoda piękna, woda cieplutka - tylko się kąpać.
W drodze nad jezioro © Magic

Przy tej okazji robię szybkie kółeczko dookoła Siecina.
Droga do Cieszyna © Magic

Zboże już gotowe do zbiorów © Magic

Jazda konna w Złocieńcu - dawna stacja kolejowa © Magic

/1419631

Powrót z Gudowa

Czwartek, 1 sierpnia 2013 Kategoria 25 - 50, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Teren, Złocieniec
Km: 27.30 Km teren: 12.00 Czas: 01:25 km/h: 19.27
Pr. maks.: 39.60 Temperatura: 22.0°C HRmax: 159159 ( 88%) HRavg 133( 73%)
Kalorie: 1273kcal Podjazdy: 223m Sprzęt: Tranquill Aktywność: Jazda na rowerze
Jedziemy samochodem na kawkę w Gudowie, a wracam rowerem.
Cały powrót stoi pod znakiem balotów :-)
Z Gudowa jadę szlakiem czerwonym w kierunku Lubieszewa. Początkowo jest bardzo przyjemnie, ale w pewnym momencie jazda polną/leśną drogą zamienia się w przedzieranie zakrzaczoną zapomnianą drogą. Kawałka przed Lubieszewem nie polecam, ale i tak warto przejechać dla widoków.
Nie przepuścimy! © Magic

Lubie przed zachodem © Magic

Kolejne baloty © Magic

I jeszcze kilka © Magic

Ja też Cię nie puszczę! © Magic

W tym miejscu blokuję mi drogę balot, ale chwilę wcześniej przebiegł nią dorodny jeleń.
Pole koło Lubieszewa © Magic

Przed Lubieszewem nawracam do Linowna skąd kieruję się szlakiem rowerowym na Kosobudy, Rzęśnicę i Darskowo. Po drodze mijam Drawę - z mostu widzę pole namiotowe na którym biwakuje pełno turystów.
Drawa koło Rzęśnicy © Magic

Zachód przed Złocieńcem © Magic

/1419631

Na zwiady trasą MTB Połczyn

Niedziela, 7 lipca 2013 Kategoria 50 - 100, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Teren, Złocieniec
Km: 65.30 Km teren: 18.00 Czas: 03:32 km/h: 18.48
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 4796kcal Podjazdy: 321m Sprzęt: Tranquill Aktywność: Jazda na rowerze
Jadę w kierunku Połczyna, żeby przejechać trasę maratonu MTB.
Ścieżką rowerową dojeżdżam aż do miejsca skrzyżowania z trasą i tam na nią wjeżdżam.
Kościół w Siecinie © Magic

Przystanek na ścieżce rowerowej w Toporzyku © Magic

Po drodze mijam parę ciekawych miejsc, m.in. Maxlandię :-)
Wolna Republika Maxlandia © Magic

Po wjechaniu na trasę maratonu zaczynają się "schody" - muszę przedzierać się dość zakrzaczonymi odcinkami a na koniec trafiam na płot, który mnie zatrzymuje na dłużej. Ostatecznie docieram ponownie do trasy maratonu i... widzę przed sobą niezły zjazd, którym ciężko nawet zejść. Schodzę do strumyka, wzdłuż którego prowadzi dalej trasa. Muszę przyznać, że jest baaaardzo wymagająca technicznie.
Trasa maratonu MTB w Połczynie © Magic

Niestety chwilę później pada mi bateria w GPS'ie - moim przewodniku po trasie, a że nigdzie w pobliżu nie ma sklepu z bateriami, decyduję się wrócić do Złocieńca. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę i przejadę całą trasę.
/1419631

Powrót na Pojezierze Drawskie - szlakiem Drawy i Siecina

Sobota, 6 lipca 2013 Kategoria 50 - 100, Krajoznawczo, Pojezierze Drawskie, Polska, Teren, Złocieniec
Km: 50.62 Km teren: 30.00 Czas: 02:34 km/h: 19.72
Pr. maks.: 48.80 Temperatura: 21.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: 387m Sprzęt: Tranquill Aktywność: Jazda na rowerze
Korzystając z ładnej pogody wyrywam się na przejażdżkę szlakami Pojezierza Drawskiego. Początkowo jadę zielonym szlakiem rowerowym, od którego odbijam przed Gronowem w kierunku Rakonia.
Wąsawa tuż przed wpłynięciem do Drawy - kiedyś "kolorowa" rzeka © Magic

Rzeka Rakoń - kolejny dopływ Drawy © Magic

Zatrzymuję się na mostku nad Rakoniem, żeby nieco odetchnąć i nacieszyć się przyrodą. Słońce zaczyna mocniej świecić, a w lesie miły chłodek.
Kawałek za Rakoniem zauważam inny szlak rowerowy, o którym wcześniej nie wiedziałem - tym razem jest to drawski szlak. Prowadzi dość ciekawie - będę próbował w przyszłości przejechać go całego. Doprowadza mnie do Kokny.
Kokna - dopływ Rakonia © Magic

Po kolejnym przystanku nad Kokną kieruję się początkowo lasami, a później asfaltem do Ostrowic. Wracam na zielony szlak rowerowy, którym aż do Chlebowa jadę bez zbaczania z wyznaczonej trasy.
Kościół w Ostrowicach © Magic

Niespodzianka spotyka mnie koło Szczycienka, gdzie dowcipny władca ziemski zagrodził drogę płotem. Najwyraźniej nie tylko ja miałem w tym miejscu problem, bo w dość masywnym płocie była już dziura, którą dało się przedrzeć z rowerem.
Szlak koło Szczycienka - prowadzi przez dziurę w płocie © Magic

Kamień pamiątkowy w Chlebowie z czasów I Wojny Światowej © Magic

Za Chlebowem kieruję się do ścieżki rowerowej, którą wracam do Złocieńca.
Padalec na szlaku © Magic

Aleja grabowa w Złocieńcu © Magic

/1419631
/1419631

kategorie bloga

Moje rowery

Bielik
Tranquill
Kajak
Penny - rower żony :-)
Rower taty
Inne rowery, taki np. Jaguar :-)
Trenażer
Ferrari

szukaj

archiwum