blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(28)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Magic.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Warmia

Dystans całkowity:49.41 km (w terenie 40.50 km; 81.97%)
Czas w ruchu:04:11
Średnia prędkość:11.81 km/h
Maksymalna prędkość:40.80 km/h
Suma podjazdów:680 m
Maks. tętno maksymalne:163 (90 %)
Maks. tętno średnie:134 (74 %)
Suma kalorii:3754 kcal
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:16.47 km i 1h 23m
Więcej statystyk

Do spalonej leśniczówki

Niedziela, 6 kwietnia 2014 Kategoria < 25, Krajoznawczo, Mazury, Polska, Teren, Warmia
Km: 11.70 Km teren: 11.70 Czas: 01:04 km/h: 10.97
Pr. maks.: 28.70 Temperatura: 5.0°C HRmax: 149149 ( 82%) HRavg 116( 64%)
Kalorie: 836kcal Podjazdy: 158m Sprzęt: Inne rowery, taki np. Jaguar :-) Aktywność: Jazda na rowerze
Korzystając z ostatnich chwil w Bajkowym Zakątku wybieramy się z Beatą na spacer rowerowy w poszukiwaniu spalonej leśniczówki.
Wyjeżdżamy z Guzowego Pieca i chwilę później zauważam, że znów jestem na Szlaku św. Jakuba... No chodzi on za mną od kiedy obejrzałem film "Droga życia"...
Szlak św. Jakuba koło Guzowego Pieca
Szlak św. Jakuba koło Guzowego Pieca © Magic

Jedziemy praktycznie cały czas lasem. Dobrze, bo nie wieje i nie przeszkadza bardzo to, że jest chłodniej niż wczoraj. Po drodze zatrzymujemy się przy jeziorkach.
Beata nad jeziorem Helgut
Beata nad jeziorem Helgut © Magic

Jezioro Parwółki
Jezioro Parwółki © Magic

Woda w jeziorze
Woda w jeziorze © Magic

Za Parwółkami musimy jechać bardzo uciążliwym brukiem. Dopiero po powrocie do domu wyczytuję, że był to bruk zabytkowy! :-)
Zabytkowy bruk Stare Jabłonki-Parwółki-Tomaszyn
Zabytkowy bruk Stare Jabłonki-Parwółki-Tomaszyn © Magic

Po kilkunastu minutach trafiamy w miejsce, które na mapie oznaczone jest "Spalona leśniczówka" - cel naszej wycieczki. No i tu zaczynają się poszukiwania. Dopiero gdy zrezygnowani ruszamy do Guzowego Pieca udaje się w ostatniej chwili wypatrzeć ślady po leśniczówce.
Szukamy spalonej leśniczówki
Szukamy spalonej leśniczówki © Magic

I oto jest!
I oto jest! © Magic

Powrót to czysta przyjemność - nie ma bruku, a na dodatek jedziemy głównie z górki. :-)
Wracamy do Guzowego Pieca
Wracamy do Guzowego Pieca © Magic

Poranny spacerek przyrodniczy

Sobota, 5 kwietnia 2014 Kategoria < 25, Krajoznawczo, Polska, Teren, Warmia
Km: 16.34 Km teren: 15.80 Czas: 01:36 km/h: 10.21
Pr. maks.: 32.80 Temperatura: 0.0°C HRmax: 148148 ( 82%) HRavg 116( 64%)
Kalorie: 1269kcal Podjazdy: 277m Sprzęt: Inne rowery, taki np. Jaguar :-) Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny weekend i kolejny wschód słońca :-) Tym razem na Warmii.
Wstaję jak zwykle z bólem serca - zamiast spać wyszukuję ciuchy rowerowe. Niby wszystko przygotowane, bo taki miałem plan, ale jakoś tak łóżko zachęca do powrotu... Dam radę, dam radę... No i dałem radę - wyrwałem się na zewnątrz a tam uuuuuu - mrozi aż miło!
Szybko wybieram rower (dziś będzie wynajęty) - mam nawet wybór - biorę przyzwoicie wyglądającego Authora i jadę dla rozgrzewki.
Jedzie się inaczej niż na moim, jakoś tak ciężej. Myślę jak by tu go nazwać i mam - Szatan! Tak! To jest prawdziwy Szatan ;-)
Ruszam żwawo w prawo, coś nie tak, jadę w lewo, też nie pasuje, więc znów w prawo... Miał być czerwony szlak a nie ma... Chciałem na wschód nad jezioro, ale już wiem, że nie zdążę, więc dojeżdżam do najbliższej łączki i tu rozbijam się na fotopostój. Mrozi mnie jak nie wiem, bo nie byłem przygotowany na ujemną temperaturę, ale za chwilę pokazuje się słońce i od razu jest lepiej.
W oczekiwaniu na słońce
W oczekiwaniu na słońce © Magic

Po wschodzie słońca ruszam dalej - chcę zrealizować swój plan i objechać jezioro Sarąg. Zanim dojechałem do jeziora zatrzymuję się jeszcze koło Guzowego Młyna.
Guzowy Młyn nad rzeką Młynówką
Guzowy Młyn nad rzeką Młynówką © Magic

Potem jadę jeszcze kawałek lasem, leśną drogą i pojawia się jezioro. Zatrzymuję się przy nim od południa, wschodu i północy, co widać na poniższych zdjęciach.
Jezioro Sarąg
Jezioro Sarąg © Magic

Jezioro Sarąg
Jezioro Sarąg © Magic

Poranny połów
Poranny połów © Magic

Jezioro z drugiej strony
Jezioro z drugiej strony © Magic

Cisza i spokój
Cisza i spokój © Magic

To straszne, że nawet w takich pięknych miejscach jest pełno śmieci...
Śmieci w lesie :-(
Śmieci w lesie :-( © Magic

Ale z drugiej strony przyroda rekompensuje te przykre "zjawiska".
Jest coraz bardziej zielono
Jest coraz bardziej zielono © Magic

Szatan dawał radę - wjechał wszędzie i nawet przerzutki działały od najmniejszej do największej - rzadkość w wynajmowanych rowerach :-)
A nie mówiłem, że Szatan!
A nie mówiłem, że Szatan! © Magic

Po drodze mijałem rzekę Pasłękę. Jakoś tak mi się skojarzyła z Pasłękiem, dawnym OSM Pasłęk i jego dobrymi serami :-)
Most na Pasłęce
Most na Pasłęce © Magic

Pasłęka
Pasłęka © Magic

Ruina nad jeziorem
Ruina nad jeziorem © Magic

Później chciałem przyspieszyć, żeby szybciej dotrzeć na śniadanie, ale zwierzaki mi nie pozwoliły - nie mogłem przy nich nie przystanąć...
Rudzik
Rudzik © Magic

I ja tu jestem
I ja tu jestem © Magic

Droga wzdłuż jeziora
Droga wzdłuż jeziora © Magic

Mostek w Guzowym Piecu
Mostek w Guzowym Piecu © Magic

Do Gietrzwałdu

Sobota, 5 kwietnia 2014 Kategoria < 25, Krajoznawczo, Polska, Teren, Warmia
Km: 21.37 Km teren: 13.00 Czas: 01:31 km/h: 14.09
Pr. maks.: 40.80 Temperatura: 10.0°C HRmax: 163163 ( 90%) HRavg 134( 74%)
Kalorie: 1649kcal Podjazdy: 245m Sprzęt: Inne rowery, taki np. Jaguar :-) Aktywność: Jazda na rowerze
Po samochodowej wycieczce do Olsztynka (skansen) i Ameryki wygospodarowałem dwie godziny "wolnego" na rower. Od dawna zamierzałem się na Gietrzwałd, więc skorzystałem z okazji.
Na początek jadę do leśniczówki, przy której rano już przejeżdżałem.
Prośba
Prośba © Magic

Miejsce biwakowe przy leśniczówce Mitelki
Miejsce biwakowe przy leśniczówce Mitelki © Magic

Most na Pasłęce przy leśniczówce
Most na Pasłęce przy leśniczówce © Magic

Dalej kieruję się na Łajsy. Zaraz za lasem, przed Pęglitami napotykam grupkę rowerzystów: dorosły i trójka dzieci. Trochę dzieciaki się męczą w piasku, ale z górki idzie im dużo lepiej a dorosły rozmawia przez telefon i widząc, że mu dzieciaki odjeżdżają woła "Wolniej
siurki!" co poprawia mi znacznie i tak już dobry humor :-)
Pęglity
Pęglity © Magic

Stawy koło Łajsów
Stawy koło Łajsów © Magic

Leśna
Leśna "kępka" © Magic

Po niecałej godzinie dojeżdżam do Gietrzwałdu - wsi sławnej z objawień Matki Boskiej w 1877 roku.
Przed Gietrzwałdem
Przed Gietrzwałdem © Magic

Przy Bazylice Narodzenia Najświętszej Maryi Panny zatrzymuję się na dłużej, żeby ją sobie obejrzeć i sfotografować.
Bazylika Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie
Bazylika Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie © Magic

Miejsce objawień z 1877 roku
Miejsce objawień z 1877 roku © Magic

Krzyż przy bazylice
Krzyż przy bazylice © Magic

Obok bazyliki znajduje się ogromny parking (niewidoczny na zdjęciu) oraz miejsce odpoczynku z amfiteatrem. Miejsce dobrze przygotowane dla pielgrzymów.
Panorama Gietrzwałdu
Panorama Gietrzwałdu © Magic

Słońce coraz niżej i muszę wracać, tym razem na kolację.
Przed zachodem
Przed zachodem © Magic

Parę kilometrów jadę drogą Ostróda-Olsztyn. Jest tu straszny ruch i męczę się na wąskim poboczu. Za Gietrzwałdem napotykam tablicę oznajmiającą "Granica Mazur". To jest dla mnie odwieczna zagadka - gdzie w końcu przebiega granica pomiędzy Mazurami a Warmią? Myślałem, że jestem na Warmii, a tu niespodzianka... Kilka razy szukałem, ale ostatecznie nie rozstrzygnęło się, gdzie dziś przebiega ta granica. Jeżeli ktoś wie, to proszę o info :-)
Granica Warmii i Mazur koło Gietrzwałdu
Granica Warmii i Mazur koło Gietrzwałdu © Magic

Chmury szaleją
Chmury szaleją © Magic

kategorie bloga

Moje rowery

Bielik
Tranquill
Kajak
Penny - rower żony :-)
Rower taty
Inne rowery, taki np. Jaguar :-)
Trenażer
Ferrari

szukaj

archiwum