blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(28)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Magic.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

< 25

Dystans całkowity:969.40 km (w terenie 691.48 km; 71.33%)
Czas w ruchu:68:51
Średnia prędkość:14.08 km/h
Maksymalna prędkość:60.90 km/h
Suma podjazdów:8849 m
Maks. tętno maksymalne:197 (109 %)
Maks. tętno średnie:162 (90 %)
Suma kalorii:66804 kcal
Liczba aktywności:54
Średnio na aktywność:17.95 km i 1h 16m
Więcej statystyk

Śladami niedawnej wichury. Powrót po krótkiej przerwie chorobowej.

Sobota, 24 stycznia 2015 Kategoria < 25, Kociewie, Krajoznawczo, Okolice Turza, Polska, Teren, Zima
Km: 23.58 Km teren: 19.50 Czas: 01:34 km/h: 15.05
Pr. maks.: 35.40 Temperatura: 0.0°C HRmax: 161161 ( 89%) HRavg 140( 77%)
Kalorie: 1439kcal Podjazdy: 219m Sprzęt: Bielik Aktywność: Jazda na rowerze
Po ostatniej wycieczce tydzień temu złapał mnie jakiś wirus, ale w tygodniu zostałem dwa dni w domu i szybko doszedłem do siebie. Po tej króciutkiej przerwie wracam na rower! Na początek lekka dwudziestka po okolicach - jadę przez Małżewko i Małżewo w kierunku na Wędkowy.
Troszeczkę słońca
Troszeczkę słońca © Magic

Na polach i w lasach miejscami bardzo ślisko. Kiedyś, jak się wygrzmociłem na drodze za Małżewem, obiecałem sobie, że "już nigdy (!)" tędy w śniegu jeździć nie będę. No ale cóż - ja nie dam rady??? No i znów tędy jadę, no i co... Znów się kurna wygrzmociłem! Całą tą niby zimę zjeździłem z jednym tylko minimalnym "dzwonkiem" po śniegach i lodowiskach i byłem pewien, że nic złego stać się nie może, a tu masz! Na szczęście pojechałem tylko trochę tyłkiem po lodzie, wstałem, otrzepałem się i dalej jazda! :-)
Pokręciłem się nieco po lasach i górkach i przy tej okazji napotkałem kilka drzew powalonych podczas niedawnych wichur, ale omijałem już drogi, gdzie było więcej lodu...
Pierwsze drzewo na drodze
Pierwsze drzewo na drodze © Magic

Kolejne powalone drzewo - tym razem bobry
Kolejne powalone drzewo - tym razem bobry © Magic

Młynki z drugiej strony
Młynki z drugiej strony © Magic

I jeszcze jedno drzewko
I jeszcze jedno drzewko © Magic

Widok w całości
Widok w całości © Magic

Szyszeczki na drodze - też po wichurze
Szyszeczki na drodze - też po wichurze © Magic

Nowy Rok nocą!

Czwartek, 1 stycznia 2015 Kategoria < 25, Kociewie, nocą, Okolice Turza, Polska, Teren, Zima
Km: 18.29 Km teren: 16.00 Czas: 01:13 km/h: 15.03
Pr. maks.: 33.10 Temperatura: 2.0°C HRmax: 137137 ( 76%) HRavg 162( 90%)
Kalorie: 1088kcal Podjazdy: 85m Sprzęt: Bielik Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy raz w Nowym Roku i pierwszy raz z nową lampką. Trochę wiało i duże błoto po stopniałym w nocy śniegu, ale w sumie OK. Przed Wędkowymi dzik wyszedł przede mną na drogę, taki całkiem spory, wysokości prawie roweru, ale subtelny dźwięk mojego hamulca na szczęście go spłoszył. Mówią, że jaki pierwszy dzień w roku taka cała reszta - czy to znaczy, że codziennie będę spotykał dziki czy też, że codziennie będę miał ciekawe spotkania? :-)
Strasznie ubłociłem rower - fajniej było przed odwilżą...

No a lampka rządzi! :-)
Lampka daje radę!
Lampka daje radę! © Magic

Wędkowy nocą
Wędkowy nocą © Magic

I na koniec takie małe postanowienia na ten Nowy Rok:
1. Chciałbym w tym roku mieć przejechane tyle samo na koniec listopada, co przez cały 2014.
2. Chciałbym zrobić zdecydowanie więcej fajnych zdjęć.

No to do działa... tzn. do dzieła :-)

No i Szczęśliwego Nowego wszystkim rowerzystom! Mocnych wiatrów, zawsze w plecy ;-)

Do spalonej leśniczówki

Niedziela, 6 kwietnia 2014 Kategoria < 25, Krajoznawczo, Mazury, Polska, Teren, Warmia
Km: 11.70 Km teren: 11.70 Czas: 01:04 km/h: 10.97
Pr. maks.: 28.70 Temperatura: 5.0°C HRmax: 149149 ( 82%) HRavg 116( 64%)
Kalorie: 836kcal Podjazdy: 158m Sprzęt: Inne rowery, taki np. Jaguar :-) Aktywność: Jazda na rowerze
Korzystając z ostatnich chwil w Bajkowym Zakątku wybieramy się z Beatą na spacer rowerowy w poszukiwaniu spalonej leśniczówki.
Wyjeżdżamy z Guzowego Pieca i chwilę później zauważam, że znów jestem na Szlaku św. Jakuba... No chodzi on za mną od kiedy obejrzałem film "Droga życia"...
Szlak św. Jakuba koło Guzowego Pieca
Szlak św. Jakuba koło Guzowego Pieca © Magic

Jedziemy praktycznie cały czas lasem. Dobrze, bo nie wieje i nie przeszkadza bardzo to, że jest chłodniej niż wczoraj. Po drodze zatrzymujemy się przy jeziorkach.
Beata nad jeziorem Helgut
Beata nad jeziorem Helgut © Magic

Jezioro Parwółki
Jezioro Parwółki © Magic

Woda w jeziorze
Woda w jeziorze © Magic

Za Parwółkami musimy jechać bardzo uciążliwym brukiem. Dopiero po powrocie do domu wyczytuję, że był to bruk zabytkowy! :-)
Zabytkowy bruk Stare Jabłonki-Parwółki-Tomaszyn
Zabytkowy bruk Stare Jabłonki-Parwółki-Tomaszyn © Magic

Po kilkunastu minutach trafiamy w miejsce, które na mapie oznaczone jest "Spalona leśniczówka" - cel naszej wycieczki. No i tu zaczynają się poszukiwania. Dopiero gdy zrezygnowani ruszamy do Guzowego Pieca udaje się w ostatniej chwili wypatrzeć ślady po leśniczówce.
Szukamy spalonej leśniczówki
Szukamy spalonej leśniczówki © Magic

I oto jest!
I oto jest! © Magic

Powrót to czysta przyjemność - nie ma bruku, a na dodatek jedziemy głównie z górki. :-)
Wracamy do Guzowego Pieca
Wracamy do Guzowego Pieca © Magic

Poranny spacerek przyrodniczy

Sobota, 5 kwietnia 2014 Kategoria < 25, Krajoznawczo, Polska, Teren, Warmia
Km: 16.34 Km teren: 15.80 Czas: 01:36 km/h: 10.21
Pr. maks.: 32.80 Temperatura: 0.0°C HRmax: 148148 ( 82%) HRavg 116( 64%)
Kalorie: 1269kcal Podjazdy: 277m Sprzęt: Inne rowery, taki np. Jaguar :-) Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny weekend i kolejny wschód słońca :-) Tym razem na Warmii.
Wstaję jak zwykle z bólem serca - zamiast spać wyszukuję ciuchy rowerowe. Niby wszystko przygotowane, bo taki miałem plan, ale jakoś tak łóżko zachęca do powrotu... Dam radę, dam radę... No i dałem radę - wyrwałem się na zewnątrz a tam uuuuuu - mrozi aż miło!
Szybko wybieram rower (dziś będzie wynajęty) - mam nawet wybór - biorę przyzwoicie wyglądającego Authora i jadę dla rozgrzewki.
Jedzie się inaczej niż na moim, jakoś tak ciężej. Myślę jak by tu go nazwać i mam - Szatan! Tak! To jest prawdziwy Szatan ;-)
Ruszam żwawo w prawo, coś nie tak, jadę w lewo, też nie pasuje, więc znów w prawo... Miał być czerwony szlak a nie ma... Chciałem na wschód nad jezioro, ale już wiem, że nie zdążę, więc dojeżdżam do najbliższej łączki i tu rozbijam się na fotopostój. Mrozi mnie jak nie wiem, bo nie byłem przygotowany na ujemną temperaturę, ale za chwilę pokazuje się słońce i od razu jest lepiej.
W oczekiwaniu na słońce
W oczekiwaniu na słońce © Magic

Po wschodzie słońca ruszam dalej - chcę zrealizować swój plan i objechać jezioro Sarąg. Zanim dojechałem do jeziora zatrzymuję się jeszcze koło Guzowego Młyna.
Guzowy Młyn nad rzeką Młynówką
Guzowy Młyn nad rzeką Młynówką © Magic

Potem jadę jeszcze kawałek lasem, leśną drogą i pojawia się jezioro. Zatrzymuję się przy nim od południa, wschodu i północy, co widać na poniższych zdjęciach.
Jezioro Sarąg
Jezioro Sarąg © Magic

Jezioro Sarąg
Jezioro Sarąg © Magic

Poranny połów
Poranny połów © Magic

Jezioro z drugiej strony
Jezioro z drugiej strony © Magic

Cisza i spokój
Cisza i spokój © Magic

To straszne, że nawet w takich pięknych miejscach jest pełno śmieci...
Śmieci w lesie :-(
Śmieci w lesie :-( © Magic

Ale z drugiej strony przyroda rekompensuje te przykre "zjawiska".
Jest coraz bardziej zielono
Jest coraz bardziej zielono © Magic

Szatan dawał radę - wjechał wszędzie i nawet przerzutki działały od najmniejszej do największej - rzadkość w wynajmowanych rowerach :-)
A nie mówiłem, że Szatan!
A nie mówiłem, że Szatan! © Magic

Po drodze mijałem rzekę Pasłękę. Jakoś tak mi się skojarzyła z Pasłękiem, dawnym OSM Pasłęk i jego dobrymi serami :-)
Most na Pasłęce
Most na Pasłęce © Magic

Pasłęka
Pasłęka © Magic

Ruina nad jeziorem
Ruina nad jeziorem © Magic

Później chciałem przyspieszyć, żeby szybciej dotrzeć na śniadanie, ale zwierzaki mi nie pozwoliły - nie mogłem przy nich nie przystanąć...
Rudzik
Rudzik © Magic

I ja tu jestem
I ja tu jestem © Magic

Droga wzdłuż jeziora
Droga wzdłuż jeziora © Magic

Mostek w Guzowym Piecu
Mostek w Guzowym Piecu © Magic

Do Gietrzwałdu

Sobota, 5 kwietnia 2014 Kategoria < 25, Krajoznawczo, Polska, Teren, Warmia
Km: 21.37 Km teren: 13.00 Czas: 01:31 km/h: 14.09
Pr. maks.: 40.80 Temperatura: 10.0°C HRmax: 163163 ( 90%) HRavg 134( 74%)
Kalorie: 1649kcal Podjazdy: 245m Sprzęt: Inne rowery, taki np. Jaguar :-) Aktywność: Jazda na rowerze
Po samochodowej wycieczce do Olsztynka (skansen) i Ameryki wygospodarowałem dwie godziny "wolnego" na rower. Od dawna zamierzałem się na Gietrzwałd, więc skorzystałem z okazji.
Na początek jadę do leśniczówki, przy której rano już przejeżdżałem.
Prośba
Prośba © Magic

Miejsce biwakowe przy leśniczówce Mitelki
Miejsce biwakowe przy leśniczówce Mitelki © Magic

Most na Pasłęce przy leśniczówce
Most na Pasłęce przy leśniczówce © Magic

Dalej kieruję się na Łajsy. Zaraz za lasem, przed Pęglitami napotykam grupkę rowerzystów: dorosły i trójka dzieci. Trochę dzieciaki się męczą w piasku, ale z górki idzie im dużo lepiej a dorosły rozmawia przez telefon i widząc, że mu dzieciaki odjeżdżają woła "Wolniej
siurki!" co poprawia mi znacznie i tak już dobry humor :-)
Pęglity
Pęglity © Magic

Stawy koło Łajsów
Stawy koło Łajsów © Magic

Leśna
Leśna "kępka" © Magic

Po niecałej godzinie dojeżdżam do Gietrzwałdu - wsi sławnej z objawień Matki Boskiej w 1877 roku.
Przed Gietrzwałdem
Przed Gietrzwałdem © Magic

Przy Bazylice Narodzenia Najświętszej Maryi Panny zatrzymuję się na dłużej, żeby ją sobie obejrzeć i sfotografować.
Bazylika Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie
Bazylika Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie © Magic

Miejsce objawień z 1877 roku
Miejsce objawień z 1877 roku © Magic

Krzyż przy bazylice
Krzyż przy bazylice © Magic

Obok bazyliki znajduje się ogromny parking (niewidoczny na zdjęciu) oraz miejsce odpoczynku z amfiteatrem. Miejsce dobrze przygotowane dla pielgrzymów.
Panorama Gietrzwałdu
Panorama Gietrzwałdu © Magic

Słońce coraz niżej i muszę wracać, tym razem na kolację.
Przed zachodem
Przed zachodem © Magic

Parę kilometrów jadę drogą Ostróda-Olsztyn. Jest tu straszny ruch i męczę się na wąskim poboczu. Za Gietrzwałdem napotykam tablicę oznajmiającą "Granica Mazur". To jest dla mnie odwieczna zagadka - gdzie w końcu przebiega granica pomiędzy Mazurami a Warmią? Myślałem, że jestem na Warmii, a tu niespodzianka... Kilka razy szukałem, ale ostatecznie nie rozstrzygnęło się, gdzie dziś przebiega ta granica. Jeżeli ktoś wie, to proszę o info :-)
Granica Warmii i Mazur koło Gietrzwałdu
Granica Warmii i Mazur koło Gietrzwałdu © Magic

Chmury szaleją
Chmury szaleją © Magic

Test Scott'a

Niedziela, 30 marca 2014 Kategoria < 25, Kociewie, Okolice Turza, Polska, Szosa
Km: 15.62 Km teren: 0.00 Czas: 00:39 km/h: 24.03
Pr. maks.: 44.40 Temperatura: 11.0°C HRmax: 154154 ( 85%) HRavg 138( 76%)
Kalorie: 590kcal Podjazdy: 135m Sprzęt: Ferrari Aktywność: Jazda na rowerze
Od dłuższego czasu zastanawiam się nad zakupem roweru szosowego.
Tak się składa, że fruzia sprzedaje rower, no to zacząłem się na poważnie zastanawiać. :-)
"Karnąłem" się na nim tam i z powrotem i muszę przyznać, że wypadło bardzo obiecująco!

Wieczorne kółko z sarnami i jeleniem

Środa, 26 marca 2014 Kategoria < 25, Kociewie, Okolice Turza, Polska, Teren
Km: 24.82 Km teren: 21.32 Czas: 01:12 km/h: 20.68
Pr. maks.: 41.30 Temperatura: 6.0°C HRmax: 158158 ( 87%) HRavg 135( 75%)
Kalorie: 1162kcal Podjazdy: 238m Sprzęt: Bielik Aktywność: Jazda na rowerze
Zrobiło się dużo chłodniej, ale na szczęście po dwóch dniach deszczów przyszło słońce. Ze względu na dużą ilość spadłej ostatnio wody zamierzałem zrobić tym razem kółko szosowe, ale nie dało się - przy pierwszej okazji teren wciągnął mnie do siebie ;-)
Za Małżewem zatrzymuję się przy znanym mi już widoku - dziś ujęcie z aparatu:
Drzewo - kolejne podejście
Drzewo - kolejne podejście © Magic

Mimo, że zrobiło się chłodniej, wiosna atakuje:
Wkrótce będą liście!
Wkrótce będą liście! © Magic

Po krótkim przystanku przyrodniczo-fotograficznym jadę dalej, ale nie za daleko, bo już wjeżdżając na pierwszą polanę niemal przy drodze napotykam stado saren. Nie chcę ich płoszyć, więc przejeżdżam przez polanę, a potem cichutko się zatrzymuję i podchodzę, żeby zrobić zdjęcia - zdążyły już odejść, ale i tak udało się je uchwycić.
Sarny na łące
Sarny na łące © Magic

Ruszam dalej i kilkaset metrów później wybiega mi niemal spod kół jeleń. Tym razem sam się przestraszyłem, bo był większy ode mnie na rowerze :-) Nie dałem rady go uchwycić na zdjęciu, ale zauważyłem, że nieźle linieje - kolejny znak, że za chwilę będzie ciepło.

Później zatrzymuję się jeszcze w Ciecholewach, gdzie fotografuję krajobraz z drewnianym domkiem. Przy tej okazji słyszę w oddali klekot bocianów, a za chwilę wlatują mi one w kadr (widać w prawym górnym rogu poniżej).

Wiejski krajobraz z bocianami
Wiejski krajobraz z bocianami © Magic

Zachód w Ciecholewach
Zachód w Ciecholewach © Magic

A!
Zapomniałem dodać, że jadąc króciutki kawałeczek asfaltem za Trzcińskiem na wysokości zjazdu na Obozin (skrzyżowanie, podwójna ciągła) jakiś gamoń próbował mnie "zastraszyć" wyprzedzając kolumnę samochodów jadących z naprzeciwka "na trzeciego". Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego rowerzystę uważa się za "tego, co i tak zawsze da radę ustąpić"... No i tym razem znów się udało...
Ale ta historia nie pozbawiła mnie przyjemności całej dzisiejszej przejażdżki :-)


Wieczorna napinka

Środa, 12 marca 2014 Kategoria < 25, Kociewie, Okolice Turza, Polska, Spręż :-), Teren
Km: 24.58 Km teren: 20.50 Czas: 01:04 km/h: 23.04
Pr. maks.: 46.60 Temperatura: 11.0°C HRmax: 170170 ( 94%) HRavg 148( 82%)
Kalorie: 1110kcal Podjazdy: 204m Sprzęt: Bielik Aktywność: Jazda na rowerze
Treningowe kółeczko po pracy. Wreszcie można pojeździć wieczorkiem.
Po drodze kilka spotkanek ze zdziwionymi sarnami oraz zachód koło Trzcińska.

Zachód nad stawem koło Trzcińska
Zachód nad stawem koło Trzcińska © Magic

No i się zrypało... (Awaria ramy)

Sobota, 8 marca 2014 Kategoria < 25, Kociewie, Krajoznawczo, Okolice Turza, Polska, Teren, Zima
Km: 16.07 Km teren: 15.50 Czas: 00:54 km/h: 17.86
Pr. maks.: 41.80 Temperatura: 9.0°C HRmax: 164164 ( 91%) HRavg 139( 77%)
Kalorie: 961kcal Podjazdy: 196m Sprzęt: Tranquill Aktywność: Jazda na rowerze
A miało być tak pięknie...
Pogoda sprzyjała, weekend, słońce i cztery planowane godziny na rowerku... Początek więc bardzo obiecujący - ruszam przez Boroszewo w kierunku Trzcińska, a po drodze zahaczam o Jezioro Żygowickie.
Jezioro Żygowickie
Jezioro Żygowickie © Magic

Myślałem, że to kaczka przymarzła :-)
Myślałem, że to kaczka przymarzła :-) © Magic

Tranquill nad jeziorem
Tranquill nad jeziorem © Magic

Po przystanku nad jeziorem pędzę dalej przez Trzcińsk do lasu drogą, której wcześniej nie znałem. Zaraz za Trzcińskiem wjeżdżam w okolice, gdzie leży kilka małych ale bardzo malowniczo położonych jeziorek. W tym ustroniu stoi i buduje się jeszcze kilka ciekawych domów.
Hacjenda w Jastrzębiach Skarszewskich
Hacjenda w Jastrzębiach Skarszewskich © Magic

Dalej chciałem jechać do Pogódek, ale chwilę później niepokoi mnie jakiś dziwny dźwięk spod siodełka... Zatrzymuję się i oglądam rower - niestety zauważam to, co widać poniżej na zdjęciu. Klops!
W tej sytuacji muszę zmienić plany - jadę do najbliższej drogi asfaltowej, gdzie czekam na "wóz techniczny" - nie chcę ryzykować dalszej jazdy z taką ramą...
No i się zrypało
No i się zrypało © Magic

Po drodze spotykam jeszcze kamień pamiątkowy Koła Łowieckiego - najwyraźniej w ostatnim czasie nastąpił duży wysyp podobnych kamieni :-)
Kamień pamiątkowy Koła Łowieckiego
Kamień pamiątkowy Koła Łowieckiego "Jedność" w okolicach Zapowiednika © Magic

Finlandia zdobyta!

Środa, 5 marca 2014 Kategoria < 25, Krajoznawczo, Finlandia
Km: 10.94 Km teren: 2.00 Czas: 01:04 km/h: 10.26
Pr. maks.: 28.90 Temperatura: 1.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 590kcal Podjazdy: 100m Sprzęt: Inne rowery, taki np. Jaguar :-) Aktywność: Jazda na rowerze
Przy okazji wyjazdu służbowego udało mi się wyrwać na godzinne rowerowe zwiedzanie okolicy. Za dużo nie przejechałem, bo rower isojopo z napędem typu "ostre koło" nie pozwalał mi się za bardzo rozwinąć no i przed wyjazdem musiałem nieco podpompować koła, ale po półgodzinnym przygotowaniu ruszyłem na podbój okolicy. Poniżej kilka zdjęć z tego przejazdu.

Hotelik Hämeenkylän kartano
Hotelik Hämeenkylän kartano © Magic

Jedno fińskie osiedle
Jedno fińskie osiedle © Magic

Pitkäjärvi - jezioro, które chciałem objechać
Pitkäjärvi - jezioro, które chciałem objechać © Magic
Jezioro na zdjęciu powyżej chciałem objechać dookoła, ale mimo tego, że byłoby to tylko ok. 20 km nie udało mi się tego z robić z braku czasu :-(

Fińska willa, z rowerkiem isojopo na pierwszym planie
Fińska willa, z rowerkiem isojopo na pierwszym planie © Magic

Drugie fińskie osiedle
Drugie fińskie osiedle © Magic

Droga przez las
Droga przez las © Magic

Trzecie fińskie osiedle
Trzecie fińskie osiedle © Magic

Hotel od zaplecza
Hotel od zaplecza © Magic

A tak jeziorko wyglądało parę godzin później z góry
A tak jeziorko wyglądało parę godzin później z góry © Magic

Tak sobie po wszystkim policzyłem i wyszło mi, że Finlandia była moim siódmym krajem, gdzie śmigałem rowerem :-)


kategorie bloga

Moje rowery

Bielik
Tranquill
Kajak
Penny - rower żony :-)
Rower taty
Inne rowery, taki np. Jaguar :-)
Trenażer
Ferrari

szukaj

archiwum